Antyporadnik: Jak wydać e-booka?

Kwi 5, 2019 | Promocja i sprzedaż, Strategia

18 marca mój e-book „Fotografia w biznesie” ujrzał światło dzienne. Duma, radość, zadowolenie, ale i zmęczenie, lekkie wypalenie i potrzeba odpoczynku. Teraz wiem, że cały proces tworzenia e-booka to nie bułka z masłem, szczególnie, jeśli to Twój pierwszy raz. Pamiętasz antyporadnik o sklepie internetowym? Dzisiaj mam dla Ciebie kolejny, tym razem o tym, jak wydać ebooka. A właściwie… jak go nie wydawać.

Fotografia w biznesie

W Twoim własnym stylu

Pierwszy i jedyny e-book, dzięki któremu zaczniesz w pełni wykorzystywać siłę obrazu w swoim biznesie, w zgodzie z własnym stylem fotograficznym

XNa pewno szybko mi pójdzie!

W sumie jeśli postanawiasz wydać e-booka, bierzesz się porządnie za plan treści, siadasz, piszesz i nic innego Cię nie interesuje, to faktycznie możliwe, że pójdzie szybko.

Weź jednak pod uwagę swoje realne możliwości. Masz zlecenia od Klientów? Dziecko i dom do ogarnięcia? Naukę w szkole czy na studiach? Pracę na etacie? Jeśli oprócz tworzenia e-booka musisz ogarnąć wiele innych, ważnych (może nawet ważniejszych) spraw, to ostrożnie szacuj czas, którego potrzebujesz.

Poza tym, żeby wydać e-booka, nie wystarczy go po prostu napisać. To także planowanie i zmiany, korekta, redakcja, skład, poprawki, sprzedaż i promocja. I wiele, wiele innych. Samo stworzenie mockup’ów i grafik promocyjnych zajęło mi sporo czasu. Ale ja przecież jestem z tych, dla których ładność to konieczność, więc może dlatego…

Tak czy inaczej, planując premierę e-booka, dodaj sporo czasu na zapas. Policz, ile w przybliżeniu zajmą poszczególne etapy tworzenia i weź pod uwagę margines błędu. Dzięki realnym założeniom będziesz mieć spokojną głowę, a nie presję, że się nie wyrabiasz. Uwierz mi, ona zabija kreatywność.

XDobra, zaczynam. Wstęp. Cholera, co tu napisać…

Nie zaczynaj od pisania wstępu. Nigdy. Przenigdy. Nauczyłam się tego na studiach i chwała za to mojej promotorce, że dała mi tak cenną wskazówkę.

Przez całe swoje uczniowskie życie, wszystkie prace pisemne zaczynałam pisać właśnie od wstępu. Błąd.

Wstęp jest zapowiedzią treści. To taka prezentacja tego, czego czytelnik może się spodziewać po lekturze publikacji. Masz plan, owszem. Wiesz o czym będzie Twój e-book, ale…

XPrzecież muszę trzymać się planu!

…zmiany są nieuniknione. Może faktycznie niektórzy sztywno trzymają się ustalonego na początku planu treści i wychodzą na tym dobrze. Gdybym ja się trzymała, byłoby kiepsko. I dla mnie, i dla moich czytelników.

Plan mojego e-booka zmieniał się około 10 razy. Dwa rozdziały wyleciały, jeden wleciał, kilka akapitów dodałam, kilka usunęłam. Część skróciłam, część rozwinęłam, choć przecież plan był inny.

No był. Plan ma to do siebie, że najlepszy jest wtedy, kiedy jest elastyczny. Zapamiętaj to nie tylko w stosunku do własnych publikacji, ale także w stosunku do życia w ogóle.

To naturalne, że w trakcie pracy nad treścią pewne założenia szlag trafia. Do głowy przychodzą nowe pomysły, więc część tekstu opuszcza e-book, by móc wylądować w obszerniejszej wersji w innych materiałach. Część okazuje się tak istotna w odniesieniu do reszty, że potrzebuje uzupełnienia. O pół strony, stronę czy pięć.

Dzięki zmianom w planie tworzysz coś, co faktycznie staje się spójną i wartościową całością.

XMÓJ POMYSŁ JEST GENIALNY!

Zwykle swoje produkty tworzymy z zamiarem osiągnięcia dobrego dochodu, a jednocześnie po to, by rozwiązały problemy naszych odbiorców. U mnie ta sytuacja wyglądała nieco inaczej.

Jesienią wpadłam na pomysł napisania e-booka właśnie w tej kategorii tematycznej. Już w październiku miałam gotowy obszerny konspekt, a nawet pierwsze szkice rozdziałów. Później przyszła jednak chwila wątpliwości.

O ile wiedziałam, że temat jest ważny i warty poruszenia, o tyle też wiedziałam, że nie jest to coś, na co rzuci się każdy potencjalny Klient. I wcale mi na tym nie zależało.

Owszem, wszystko, co puszczam w świat, musi być wartościowe, zaspokajać określone potrzeby i rozwiązywać problemy moich odbiorców. Z drugiej strony jednak, mam tyle pomysłów na kursy, e-booki i inne treści, że chciałam, aby każdy z produktów pojawił się w dobrym czasie. Wtedy, kiedy część już poszła w świat. Wtedy, kiedy stajE się uzupełnieniem poprzednich i kolejnych.

I tak – planując kurs fotograficzny, który w niedalekiej przyszłości ujrzy światło dzienne – byłam pewna, że muszę wydać e-booka „Fotografia w biznesie”, aby móc wprowadzić zainteresowane osoby do tego tematu w odpowiedni sposób i z odpowiedniej strony. E-book zawiera mnóstwo podstawowych kwestii, które omawiam, aby przybliżyć całe zagadnienie osobom w biznesie, chcącym realizować swoje cele za pomocą fotografii.

Jeśli planujesz wydać e-booka, zastanów się, jaką strategię przyjmiesz. Czy będą to treści evergreen, czyli takie, które są wyjaśnieniami najważniejszych zagadnień Twojej działalności, ponadczasowe i niezwykle istotne w podejmowaniu dalszych kroków? Czy może coś, co przyniesie określony skutek mniej lub bardziej natychmiastowo, jest „chodliwym towarem” i sprzeda się jak świeże bułeczki?

XBłędy? Jakie błędy?! Jaka redakcja?

Z lekkim zawstydzeniem przyznaję, że nie oddałam w ręce profesjonalisty swojego e-booka. Sama przeprowadziłam korektę i redakcję i wiesz co? Obiecałam sobie, że to był pierwszy i ostatni raz. Od tej pory zamierzam delegować te zadania w przypadku każdego dłuższego tekstu, czy to e-book, czy materiały do kursu.

Chcesz wydać e-booka, który nie tylko będzie piękny i wartościowy, ale także poprawny pod względem językowym i stylistycznym, prawda? Nie chcemy fundować czytelnikom byków i źle sklejonych zdań, z których nie da się nic zrozumieć.

Ciężko jest poprawiać własny tekst, bo człowiek zwyczajnie nie widzi swoich błędów. To normalne i samo ich popełnianie nie świadczy o nas źle. Tak czy inaczej, drobne błędy uciekają z pola widzenia wyjątkowo wstrętnie, a dodatkowo – o ile nie jesteś polonistką czy językoznawcą – wcale nie musisz wszystkiego robić stuprocentowo dobrze. Pisać też nam się zdarza raz lepiej, raz gorzej, stąd konieczność nanoszenia poprawek i zmian.

Szczególnie w świecie biznesu online, nie będzie Ci trudno znaleźć odpowiedniej osoby, która zajmie się Twoimi świetnymi materiałami. Jest mnóstwo korektorek i redaktorek, które raz dwa poprawią to, co trzeba i sprawią, że tekst będzie o 200% lepszy.

XMusi być pięknie, najpiękniej!

Ciężko mi się z tym stwierdzeniem spierać, bo ja przecież jestem od tego (dla siebie i innych), żeby było pięknie… :)

Sama po sobie jednak widzę, że łatwo popada się ze skrajności w skrajność. Wiadomo, że w większości przypadków nie puszcza się w świat gołego pdf’a. Choćby minimalna ingerencja w wygląd poszczególnych elementów e-booka jest wręcz konieczna.

Musisz jednak znaleźć równowagę w swoich działaniach. Wartościowa treść warta jest ubrania w cudną oprawę wizualną, ale niech nie pochłania to zbyt dużej ilości Twojego czasu. Jeśli planujesz wydać e-booka samodzielnie, więc i skład robisz „własnymi rękami”, tym bardziej pilnuj się, by kwestie estetyczne zbytnio nie wstrzymywały Cię przed premierą i nie zjadły ogromu godzin pracy.

Dobrym pomysłem jest oddelegowanie składu zaufanemu i cenionemu grafikowi. Przyznam szczerze, że – sama będąc projektantem graficznym – składam sporo tekstów, ale z moim szło mi najciężej. Już nie raz się przekonałam, że tworzenie dla Moyemu jest dla mnie trudniejsze, niż praca dla innych. To na pewno kwestia dystansu do pracy, ale także sentymentu, jakim darzę swoje produkty i materiały.

Są jednak sytuacje, kiedy nie możemy sobie pozwolić na zlecenie składu e-booka, głównie ze względów finansowych. Wtedy ratunkiem mogą okazać się gotowe projekty do samodzielnej edycji, które znajdziesz na przykład tutaj. Musisz jednak pamiętać, aby dokładnie przeanalizować poszczególne elementy kupowanego gotowca, takie jak układ, ilość miejsca na tekst, styl, rodzaj i ilość grafik.

XJakoś to będzie, na pewno sam się sprzeda

Spontaniczność jest fajna, ale nie w przypadku promocji produktu. Przekonałam się o tym już kilka razy, a wydając własnego e-booka – kolejny.

Z całego serca zachęcam Cię do stworzenia harmonogramu promocji. Ja cały czas ćwiczę sposoby, o których mówiła Ola Budzyńska (to między innymi ten podcast) i wierzę, że z każdym moim produktem będzie coraz lepiej. Niestety, w przypadku e-booka dałam ciała.

O ile wydawało mi się, że wszystko jest okej, o tyle nie przewidziałam, że większość powinna być gotowa już wcześniej. Sam moment wypuszczenia e-booka w świat spowodował, że uszło ze mnie całe powietrze. Razem z siłami i zapałem do pracy.

To na pewno był wynik tego, że ostatnie 3 tygodnie przed premierą pędziłam z zadaniami jak mały motorek. Moment startu sprzedaży zwyczajnie dał upust emocjom, a razem z nimi odeszła adrenalinka, werwa i chęci do jakiejkolwiek kreatywnej pracy. Odpuściłam więc prawie wszystko, co miałam zaplanowane w ramach promocji e-booka i uległam potrzebie wyciszenia i przerwy.

Harmonogram publikacji uchroni Cię przed takimi sytuacjami, ale sam niewiele wniesie, jeśli poszczególnych materiałów promocyjnych, treści, grafik nie stworzysz już na etapie działań z samym e-bookiem. Serio, chwila dzielenia się swoim biznesowym dzieckiem ze światem jest sama w sobie na tyle ekscytująca i stresująca, że człowiekowi nie trudno zapomnieć czy odpuścić pewne sprawy.

Ten artykuł miał się pojawić 3 dni po premierze. Premiera była 18 marca, a mamy 5 kwietnia. Jaki z tego wniosek? Nie był gotowy na czas, a mój brak energii nie pozwolił mi stworzyć tej treści na bieżąco, w chwili najbardziej intensywnego czasu sprzedaży.

Tworzysz produkty elektroniczne? Masz już na swoim koncie e-booki lub kursy? Jak ten proces przebiega u Ciebie? Podrzuć w komentarzu własne cenne porady! 

Weronika

Przeczytaj także:

Jak tworzyć dobre grafiki do social media?

Masz wrażenie, że wszystkie obrazki w sieci są idealne, pozwalają sprzedawać i realizować cele, a tylko Twoje pozostają niezauważalne? Być może jest coś, o czym zapominasz, tworząc grafiki do social media. Sprawdź, jak stworzyć projekty, które pomogą Ci jak najlepiej...

6 kroków do spójnej marki

Spotykam się z opinią, że gwarancją spójnej marki jest profesjonalna identyfikacja wizualna. Choć jest ona faktycznie ważną i obszerną kwestią, to jednak nie jedyną. Identyfikacja wizualna dopiero w połączeniu z pozostałymi elementami pozwala budować silny brand....

nie przegap nowości!

Zapisz się na newsletter! Otrzymuj informacje o nowych projektach, artykułach i okazjach!

Pin It on Pinterest