promo-image

Długo zastanawiałam się, co po maturze. Czy warto iść na studia? Jeśli tak, to jaki kierunek będzie najlepszy? W czym jestem dobra? I wreszcie najważniejsze pytanie… co CHCĘ w życiu robić? Zmieniałam zdanie wielokrotnie, rozważałam za i przeciw, przebierałam w opcjach. A może lepiej od razu wziąć się do roboty i nie bawić kolejne lata w „zakuć-zdać-zapomnieć”? Teraz, kiedy już jestem krok dalej, wiem, że podjęłam dobrą decyzję. Dziennikarstwo i fotografia to mój duet idealny.


Zobacz też: Co po maturze? 13 rad dla niezdecydowanych


Pytania „kim chcesz zostać, jak dorośniesz?” zadaje się już kilkulatkom, gdzieś między babką z piasku a lizakiem w łapie. Zawsze mnie to irytowało, bo co ta dzieciowina ma odpowiedzieć? Z drugiej strony, czasami od maleńkości wiadomo, czym człowiek wypełni swoją codzienność. To dość… ekscytujące.

Artykuł powstał w ramach akcji #CoPoMaturze, organizowanej przez Socjopatkę i Blue Kangaroo

Co po maturze?

Od zawsze wiedziałam, że chcę iść na studia. Lubię się uczyć, rozwijać, iść do przodu. Zazwyczaj potrzebuję też „prowadzącego” – kogoś, kto będzie ode mnie wymagał, oceniał mnie i pilnował.

Na poważnie o wyborze kierunku studiów zaczęłam myśleć dopiero w okolicach matury. Gdzieś po drodze myślałam nawet o medycynie, bo bardzo zależało mi na udowodnieniu samej sobie tego, że jestem ambitna i pracowita. Ten pomysł wiązał się jednak bardziej z moją niewyjaśnioną miłością do zakładania rękawiczek lateksowych. Nie wnikajcie, nie wiem… Wiadomo jednak, że nie mogło się to skończyć powodzeniem, bo w medycynie przecież o dość wyższe cele chodzi.

Co po maturze? Dziennikarstwo i fotografia | Moyemu

Wybór padł na filologię angielską. Z wizją zostania studentką tego kierunku pilnie przygotowywałam się do matury. Zawsze miałam głowę do języków. No może oprócz niemieckiego, o czym przekonałam się w liceum, będą w klasie z  rozszerzonym niemieckim (wtf?). Wydawało mi się, że trafiłam w dziesiątkę. Chciałam dobrze zdać angielski i polski, co pozwoliłoby mi dostać się na uniwersytet. Sama nie wiem, co chciałam robić po studiach, nie przemyślałam tego zbyt dobrze. Pamiętam, że w grę wchodził zawód tłumacza.


Zobacz też: Kreatywna nauka języka angielskiego


Duet idealny – dziennikarstwo i fotografia

Zmieniłam zdanie. Wszystko przez moją mamę. Właściwie dzięki niej. Znała mój charakter, styl bycia, podejście do świata i ludzi. Wiedziała, że nie wysiedzę w miejscu, za biurkiem, w korpo. Z racji tego, że już wtedy mocno interesowałam się fotografią i działałam amatorsko na tym polu, chciała, żebym robiła to, co kocham.

Moja Mama zasugerowała, żebym połączyła pasję z czymś, co pozwoli mi dobrze zarobić. Z czasem okazało się, że z duetu to raczej fotografia pozwoli mi więcej ugrać finansowo, ale nieważne, wtedy nie o to chodziło. Podsunęła mi myśl o dziennikarstwie (nie wiem skąd jej pomysł na wysokie zarobki w tym zawodzie). Byłam i jestem osobą bardzo otwartą na ludzi, na otoczenie, na różne sprawy. Jestem ciekawa świata i jego problemów, wszędobylska (w dobrym tego słowa znaczeniu!), zawzięta, potrafię rozmawiać. Dobrze idzie mi ze słowem pisanym i mówionym, a przynajmniej tak wmawiali mi przez kilkanaście lat nauki w szkołach i poza nią.

Co po maturze? Dziennikarstwo i fotografia | Moyemu

Decyzja o tym, co po maturze, została podjęta. Czułam, że Mama ma rację, co z resztą szybko się potwierdziło. Wybrany kierunek pozwalał mi wykorzystywać wszystkie swoje umiejętności, doskonalić je oraz zdobyć wiele nowych. Łącząc dziennikarstwo ze studium fotograficznym i nauką fotografii a własną rękę, zapewniłam sobie całkiem niezłe pole do popisu na gruncie zawodowym.

Plany i ich zmiany

Początkowo chciałam zająć się fotoreportażem. Zapewniałam sobie regularną praktykę, ćwiczyłam, uczyłam się i dojrzewałam do myśli, że moja przyszłość zawodowa jest już określona. Z czasem jednak coraz mocniej odbiegałam od przyjętego kierunku, aż w końcu odważyłam się pomyśleć zupełnie odmiennie. Pozwoliłam sobie wymyślić inny scenariusz, który dość znacząco różnił się od dotychczasowego, przyjętego przez otoczenie i takiego… pospolitego.


Zobacz też: Jak nauczyć się fotografować?


Co po maturze? Dziennikarstwo i fotografia | Moyemu

Niezbyt długo, ale jednak, byłam na stażu w jednym z dzienników. Początkowo byłam zafascynowana tym, że mogę uczestniczyć w życiu redakcji, poznać schematy jej działania, być fotoreporterką danego tytułu. Fascynacja jednak szybko minęła a ja zaczęłam wątpić w to, że będę szczęśliwa i spełniona jako dziennikarz, a przynajmniej jako ten pracujący dla innych.

Zaczęłam uczyć się wszystkiego, co jest mi potrzebne w realizacji swojego planu: od kodów html, css i php, poprzez prowadzenie kanałów social media i wysyłkę newslettera, aż po techniki pozyskiwania klientów i sprzedaży.

Życie potwierdziło słuszność mojego wyboru. Już będąc w ciąży wiedziałam, że muszę ułożyć swoją ścieżkę kariery tak, abym mogła stuprocentowo poświęcać się jednocześnie macierzyństwu. 

Nie znoszę stać w miejscu. Zawsze muszę iść do przodu, choćby małymi krokami. Nie wyobrażam sobie siedzieć w domu i robić nic. Z drugiej strony najważniejszy jest teraz Mikołaj. Najlepszym wyjściem jest więc praca zdalna. Kiedy Mały Człowiek będzie już większym Małym Człowiekiem, chcę wrócić też do sesji outdoor’owych. Teraz jednak, póki jest to niemożliwe a priorytetem jest opieka nad Mikim, powoli realizuję plany w naszych „czterech ścianach”. I choć idę dużo wolniejszym tempem, niż może bym wolała, to cieszę się, że działam mimo wszystko. Jeśli masz chwilę, to poczytaj o tym, co dzieje się i będzie działo w Moyemu w najbliższym czasie. 

promo-image