Jak mieszkać z wieloosobową rodziną i nie zwariować?

Paź 19, 2018 | Rodzina

Przez ostatnie półtora roku zahaczyłam o trzy mieszkania, a pomiędzy nimi dwa razy przenosiłam się z powrotem do swojego domu rodzinnego. Dla jednych to mało, dla innych dużo, dla mnie? Ogrom! Po tych szesnastu miesiącach znowu wylądowałam w punkcie wyjścia. Uwielbiam życie obok najbliższych osób, ale za tłumami nie przepadam. Powrót do domu rodzinnego wywołał u mnie uśmiech, ale perspektywa wplatania w niego naszej codzienności we trójkę nieco przygaszała mój optymizm… Jak mieszkać z wieloosobową rodziną i nie zwariować?

Nie wszyscy odnajdą się w rzeczywistości wieloosobowej rodziny. Życie na kupie faktycznie bywa męczące, ale ma ogrom plusów. Choć na pierwszy rzut oka nie zawsze je widać, warto przygotować taki bilans, jeśli planujesz przeprowadzkę do domu rodzinnego, gdzie jednostek będzie sporo. Pozwoli Ci to zachować optymistyczne podejście do całego tego bałaganu.

Słowem wstępu: krótka geneza problemu

Całe to przeprowadzkowe zamieszanie zaczęło się od mojej decyzji o studiach magisterskich na jednej z warszawskich uczelni. Wynajęte przez nasz mieszkanie w stolicy było strzałem w dziesiątkę. W międzyczasie jednak dowiedziałam się, że już niedługo wezmę na ręce moje małe spełnienie marzeń. Ta wiadomość sprowokowała mnie do zmiany swoich planów. Zdecydowałam, że studia poczekają, a ja zostaję w Lublinie.

Z czasem udało nam się to wszystko zorganizować. Piotrek ze swoją pracą przeniósł się do mojego miasta i tutaj znaleźliśmy cztery kąty. Szybko jednak okazało się, że mieszkanie jest śmiechu warte i zdecydowaliśmy, że do czasu przeniesienia się do kolejnego (które miało okazać się dużo lepszym), przechowamy się u mojej mamy.

Kiedy zabieraliśmy Mikołaja ze szpitala, czekało na nas świeżo wynajęte siedemdziesiąt metrów kwadratowych. Pierwsze 3 miesiące mieszkało nam się bardzo dobrze, aż do czasu startu budowy tuż przy oknie naszej sypialni. Kolejne tygodnie były męczarnią, kolejne budowy ruszały, a my coraz mocniej utwierdzaliśmy się w przekonaniu, że… nic, tylko uciekać.

Przez cały ten czas dojrzewaliśmy do decyzji o inwestycji we własne miejsce do życia i taką też niedawno podjęliśmy. Wiem, że to duży krok w przód i jestem pewna, że będziemy z niego bardzo zadowoleni. Kupno mieszkania czy domu to jakby nie patrzeć ogromna odpowiedzialność i konsekwencje na lata, więc nie zamierzamy podejmować pochopnych decyzji. Cały czas szukamy, sprawdzamy, analizujemy. Gdzie? W jednym z pokojów mojego domu rodzinnego. Ot, co.

Różne punkty widzenia

Dla jednego dużą rodzinę będzie budowało już 5 osób, dla drugiego to określenie obejmujące wiele pokoleń i członków. Moja duża rodzina obejmuje osiem głów, już z naszą trójką licząc. Choć dom jest podzielony na dwa oddzielne mieszkania, można się domyślić, że tak naprawdę życie dzieje się wspólne. Prawie połowę z naszego „zbioru” stanowią dzieciaki, co dla mnie akurat jest pozytywnym aspektem, bo zwyczajnie lubię małych człekokształtnych.

Jakby tego było mało, w promieniu 200 metrów żyje kolejne jedenaście (!) osób spod tego samego nazwiska rodowego. Olaboga! Choć domy oddzielne, choć każdy sobie rzepkę skrobie, i nie ze wszystkimi na co dzień się obcuje, to jednak można przypuszczać, że jest dość… tłoczno.

Zależy, co kto lubi

Każdy z nas ma inny charakter, inne upodobania i inne przyzwyczajenia. Nie wszyscy odnajdą się w rzeczywistości wieloosobowej rodziny. Życie na kupie faktycznie bywa męczące, ale ma ogrom plusów. Choć na pierwszy rzut oka nie zawsze je widać, warto przygotować taki bilans, jeśli planujesz przeprowadzkę do domu rodzinnego, gdzie jednostek będzie sporo. Pozwoli Ci to zachować optymistyczne podejście do całego tego bałaganu.

Jak mieszkać z wieloosobową rodziną

i nie zwariować

Jasne zasady

Nie mogłabym zacząć od innego punktu. To tak, jak z pierwszym dniem w szkole: dostajesz do ręki regulamin placówki, BHP i kilka innych ważnych dokumentów. Choć pewnie nie będziecie spisywać własnego dekalogu, warto ustalić główne, najważniejsze zasady współżycia. Gwarantuję, że unikniecie dzięki temu wielu nieporozumień, kłótni i nieprzyjemnych sytuacji.

Różne punkty widzenia:

Ustalanie i stosowanie się do zasad zależy w głównej mierze od sytuacji, w jakiej znajduje się dana rodzina. Inaczej sprawa wygląda, kiedy od zawsze mieszkacie w jednym domu, znacie reguły gry, a inaczej, gdy ktoś dołącza do domu rodzinnego w późniejszym etapie życia. Zdarza się, że młodzi przyjmują pod swój dach rodziców, jednego z dziadków po stracie czy sami wprowadzają się do starszych pokoleń, zbierając grosz do grosza na własne lokum. Ile rodzin, tyle możliwości.

Zazwyczaj od „nowych” domowników oczekuje się respektowania panujących już zasad i dostosowania do przyjętego schematu codzienności. To całkowicie zrozumiałe i nie warto sprzeciwiać się głowie rodziny. W miarę możliwości „walcz” jednak o swoje, starając się uprzejmie proponować własne reguły gry. Bardzo prawdopodobne, że spodobają się pozostałym, którzy zaakceptują Twoje sugestie.

Każdy ma własne życie

To, że żyjecie pod jednym dachem wcale nie oznacza, że Wasza codzienność bezwarunkowo zależy od siebie nawzajem. Każdy człowiek jako osobna jednostka ma prawo mieć własne plany, działać oddzielnie i odłączać się w wielu sytuacjach od grupy. Mieszkając z wieloosobową rodziną zaakceptuj, że każdy z Was jest oddzielnym bytem i chce dbać nie tylko o społeczność, jaką tworzycie, ale też swoje sprawy osobiste.

Życie własnym życiem pozwoli Wam nie tylko zadbać o odpowiednie samozadowolenie, ale też uratuje przed uzależnieniem się od siebie nawzajem i zapobiegnie nieprzyjemnym sytuacjom, kiedy druga (i kolejna) osoba zwyczajnie nam się „przejadła”.

Zaakceptuj różnice charakterów

Życie w dużej grupie jest tak samo trudne, jak to w pojedynkę. I jedno i drugie ma swoje wady i zalety, ale z natury człowiek jest zwierzęciem stadnym, a świadomość tego być może pomoże Ci przetrwać z wieloosobową rodziną pod jednym dachem, nawet jeśli Twoje usposobienie przemawia za samotnością.

Obcowanie z innymi ludźmi wymaga od nas zaakceptowania różnorodności. To, że jesteście rodziną, wcale nie oznacza, że musicie być niemal identyczni. Gwarantuję Ci, że gdyby tak było, nie wytrzymalibyśmy nawet jednego wspólnego dnia.

Każdy z nas ma inny charakter, inne przyzwyczajenia, inny sposób bycia i pogodzenie się z tą odmiennością pozwoli Ci polubić tych, z którymi żyjesz na co dzień. Bo fakt, że kogoś kochamy, wcale nie jest jednoznaczny z tym, że go lubimy. A chyba lepiej się funkcjonuje z drugim człowiekiem, znając jego podejście do życia i źródło owego podejścia, często właśnie będące jego wewnętrznym ja.

Poznawanie osobowości i charakterów uczy niesamowicie ciekawych rzeczy, otwiera nas na nowe i pozwala odkrywać inne punkty widzenia. Wykorzystaj to, że mieszkasz z wieloosobową rodziną i zagłęb się nieco w tajniki psychologii i socjologii, a być może zdobyte doświadczenie przyda Ci się w kontakcie z osobami spoza Waszego domu wielopokoleniowego.

Zadbaj o relacje

Mieszkanie z wieloosobową rodziną to idealna okazja ku budowaniu relacji. Kto wie, gdzie Cię życie poniesie? Wyprowadzka może mocno osłabić Wasz kontakt. Wykorzystaj wspólny czas na wzajemne poznanie i zacieśnianie więzi.

Ilość wspólnego czasu może Cię czasem przytłaczać, ale czyni świetną okazję do znalezienia wspólnych zajęć, wypracowania rutyny, która uporządkuje Wasze życie, rozmów, śmiechu, wymiany doświadczeń, opinii, poglądów. Otwórz się na każdego z osobna i postaraj się nie zmarnować ani jednej rodzinnej chwili.

Dbaj o prywatność, respektuj granice i stawiaj swoje

Nie ma nic gorszego, niż wtrącanie się w życie innych, kiedy sobie tego nie życzą. Pamiętaj o tym, że masz prawo stawiać granice, ale jednocześnie masz obowiązek (!) przestrzegać tych, które stawiają inni.

Nawet z pozoru błahe pukanie do drzwi czyjegoś pokoju czy szanowanie prywatności w łazience ma ogromne znaczenie dla Waszych relacji. Jeśli ktoś nie chce rozmawiać o swoich problemach, nawet, kiedy widać, że je ma, to nie naciskaj. Jeśli druga osoba potrzebuje ciszy i spokoju – uszanuj to, nie próbuj co chwilę zaczynać niewygodnych tematów, daj odpocząć sobie i innym.

Życie z wieloosobową rodziną nie polega na ciągłym wchodzeniu sobie w drogę, uczestniczeniu bez przerwy we wszystkich sprawach każdego z osobna. To codzienność w grupie, w której każdy ma mimo wszystko swoje prywatne życie.

Pomagaj i angażuj się w sprawy rodzinne

Najlepiej sprawdzi się podział obowiązków, tak, aby każdy wiedział, co każdego dnia musi zrobić. Sprzątanie domu, działki, samochodu, opieka nad dziećmi, zakupy – ustalcie, do kogo należą poszczególne obowiązki i wywiązujcie się z nich. To ogromnie ułatwi codzienne funkcjonowanie.

Pamiętaj, że nie zawsze Wasz czas pracy i czas wolny się pokryją. Kiedy nie ma w domu pozostałych osób, posprzątaj. Kiedy musisz wyjść, zaproponuj, że wracając zrobisz zakupy dla całej rodziny. Staraj się tak układać swoje plany, aby w międzyczasie realizować się w sprawach domowych.

Kiedy jestem sama z Mikołajem, staram się ogarnąć piętro w miarę możliwości (czyli jedno z oddzielnych mieszkań), ale większe sprzątanie zostawiam na czas spaceru Mikiego z moją mamą czy Piotrkiem. Wszyscy wiedzą, że kiedy mój syn śpi, ja pracuję przy komputerze i wtedy zazwyczaj nie ma mnie dla nikogo.

Informuj innych, jakie masz plany, żeby nikt nie czuł się zawiedziony ani przytłoczony obowiązkami, które należą do Ciebie.

Dbaj o porządek

Mieszkanie z wieloosobową rodziną pod jednym dachem to duże wyzwanie organizacyjne, jeśli chodzi o utrzymanie porządku w domu. Zazwyczaj kumulacja wszystkich rzeczy tworzy ogromny bałagan, a ten – pozostawiony choćby na chwilę sam sobie – ma tendencję do wzrostu.

Utrzymywanie porządku na bieżąco pozwoli Ci zapanować nad ogromem przedmiotów, odnaleźć w każdym metrażu i sprawić, że ilość członków rodziny we wspólnym mieszkaniu nie będzie aż tak odczuwalna. Znajdź każdej rzeczy jej własne miejsce. Utrzymuj pomieszczenia w czystości, sprzątając po sobie – uwierz mi, niemiłe jest przygotowywanie posiłku na blacie, na którym chwilę wcześniej ktoś zostawił resztki jedzenia.

Nie chodzi o to, żeby było sterylnie ani o to, żeby z domu czynić układankę przedmiotów. Dom to nie muzeum z eksponatami do podziwiania, ale miejsce życia rodziny. Porządek jest jednak warunkiem koniecznym, aby z wieloosobową rodziną żyło się miło i przyjemnie.

Rozmowa to podstawa

Są różne typy ludzi. W codzienności z wieloosobową rodziną najgorszy jest jednak ten typ, który nie potrafi rozmawiać. Zamiast się obrażać, zamykać w czterech ścianach, trzaskać drzwiami i ucinać kontakt, rozmawiaj. Komunikuj swoje potrzeby, obawy, nieprzyjemności, uwagi. Jeśli jest coś, co Cię denerwuje, powiedz o tym reszcie rodziny.

Kumulowanie niezadowolenia buduje w Was bombę, która i tak prędzej czy później wybuchnie. Wyjaśnianie wszystkich kwestii na bieżąco sprawi, że strzelisz jedynie niewielkim pociskiem. Wyrzucenie z siebie zebranych przez dłuższy czas żalów zawali ziemię pod rodziną. A przecież ma być zgoda!

Mów zarówno o pozytywach, jak i negatywach. Nie dowalaj jednak uwagami, staraj się zauważać plusy.

Korzystaj z każdej możliwości przerwy

Częste spacery w samotności (czy – jak w moim przypadku – z dzieckiem), wyjazd do drugiej części rodziny czy kilkuosobowy wypad za miasto – wykorzystywanie okazji do wyjścia z domu pozwoli Wam zachować równowagę i odpocząć od siebie nawzajem.

Kiedy tylko mamy wolny weekend, odwiedzamy rodzinę Piotrka. Ta „wyprawa” 80 kilometrów od domu rodzinnego jest dla nas czasem odcięcia się, wyciszenia i… zatęsknienia. Aż miło się wraca po takiej trzydniowej przerwie.

Choć nie zawsze jest łatwo, dostrzegam więcej zalet niż wad tego rozwiązania.Wystarczy trochę (ogrom) chęci, a każdy będzie zadowolony. Jeśli Twoja codzienność wygląda podobnie, koniecznie podziel się w komentarzu własnymi sposobami na życie z wieloosobową rodziną pod jednym dachem i poradź, jak nie zwariować?! A po trochę lifestylowych treści i obrazków zapraszam Cię na mojego Instagrama

Przeczytaj także:

Moje efektywne planowanie: sposoby i narzędzia

Moje efektywne planowanie to wciąż nauka, testy i odrzucanie lub przyjmowanie kolejnych sposobów, jednak aktualnie mogę śmiało powiedzieć, że idzie mi już z górki. Efektywne planowanie pomoże Ci zwiększyć produktywność i osiągać cele, które sobie stawiasz. Ważne...

Praca w domu z dzieckiem – moje 7 zasad

Mikołaj właśnie skończył pół roku. To z jednej strony dużo, a z drugiej całkiem niewiele. Te sześć miesięcy pozwoliło nam nauczyć się siebie nawzajem, wypracować pewne schematy i metody działania, a także wyjścia awaryjne, kiedy te zawiodą. Kiedy zdecydowałam, że na...

Maxi Cosi Nova 4 – czy to był dobry wybór?

Pierwsza fura to dla faceta ważna sprawa. Szczególnie, jeśli chodzi o własne cztery kółka noworodka. Przed zakupem dużo czytałam, oglądałam, porównywałam, a i tak niewiele z zebranych informacji wykorzystałam w sklepie. Decyzję podjęliśmy dość… spontanicznie. Wybór...

Pin It on Pinterest

Podaj dalej!

Podziel się ze Światem wartościowymi materiałami od Moyemu!