promo-image

Z jedną ręką sprawnie biegnącą po klawiszach klawiatury, z drugą zdrętwiałą pod głową śpiącego Człowieka, niedopitą kawą na biurku i odgłosem pralki gdzieś w tle, nogą odgarniając niesprzątnięte szpargały spod nogi… Swoją drogą, ta zimna kawa to już symbol blogerek i matek. Jedne piją ją z wyboru, drugie z nie-mam-innego-wyjścia. Coś lepszego? Matka blogerka. Ta, która wraca do gry.


26 lutego już zawsze będzie dniem wyjątkowym. To właśnie 26 lutego 2018 roku spełniło się moje największe marzenie (choć skopiowane mam jeszcze 2 w zanadrzu). Tego dnia przesunęłam swoje granice wytrzymałości i dowiedziałam się, że mogę więcej niż mi się wydaje. Tego dnia też zatrzymała się dla mnie dotychczasowa codzienność, ustępując miejsca nowym zadaniom, zwyczajom, rutynie i nieprzewidywalności zarazem.

Matka blogerka wraca do gry, czyli Moyemu w powiększonym składzie

 

DWA MIESIĄCE W POWIĘKSZONYM SKŁADZIE

Mikołaj jest już z nami 2 miesiące. Tylko tyle i aż tyle. Te kilkadziesiąt dni pozwoliło nam nauczyć się siebie na tyle dobrze, że polubiłam tę naszą codzienność i wzajemną relację. Wydawać by się mogło, że od początku lubiłam, jednak sprawa tak prosta nie jest. Początki, wiadomo, trudne bywają. Nam też było ciężko.

Ciężko było zaakceptować, że to Mały Człowiek ustala plan dnia. Ciężko było przyzwyczaić się, że ten Mały Człowiek stale czegoś chce, co nie pokrywa się z tym, czego potrzebuje. I odwrotnie – stale czegoś potrzebuje, co niekoniecznie jest tym, czego chce. Ciężko było ustać na nogach po nieprzespanych nocach i rozmawiać jak ludzie, kiedy powieki trzymało się na zapałkach. Oj, było bardzo ciężko.

Co jest najważniejsze? Że było, a nie jest. A może jest, ale w porównaniu do minionego najcięższego okresu nie oceniam stanu obecnego jako ciężki. Jaki więc? Najlepszy z możliwych.

Miki zaczyna poznawać świat, a przynajmniej przygotowuje się do tego. Z każdym dniem uczy się czegoś nowego. Z każdym dniem więcej widzi, słyszy i czuje. Z każdym dniem lepiej się rozumiemy. Z każdym dniem rośnie i staje się doroślejszy, choć to kiepskie określenie w przypadku niemowlaka.

FOTOGRAF MATKA BLOGERKA

Mogę chyba otwarcie zakomunikować, że matka blogerka wraca do pracy, a tym samym Moyemu wraca do życia. Nie będzie to tak aktywne życie jak przed narodzinami Małego Człowieka, jednak to zawsze coś. To pierwszy krok. Krok do przodu. Ten nowy początek jest dla mnie niezwykle ważny i ekscytujący. Tyle planów! Planów? Tak, otóż…

NAJBLIŻSZE PLANY MOYEMU

W głowie milion pomysłów, mnóstwo chęci i motywacji do pracy, choć siły i możliwości nieco mniej. Czasu niby dużo, a jednak wcale. Co robić? Pogodzić się z obecnymi warunkami. Z tym, że tyle, ile się uda zrobić, to i tak będzie najlepiej i najwięcej. Teraz dopiero wiem, co to znaczy wyciskać z dnia jak najwięcej. Teraz wiem, co znaczy marnowanie czasu i jak mocno to czyniłam przed pojawieniem się Mikiego.

Dam Wam od siebie tyle, ile będę w stanie. Może inaczej… Dam wszystko, co chcę, lecz nie od razu. A co chcę Wam dać?

PHOTO BOXES

Jeśli śledzisz mnie na Instagramie, być może wiesz już o najważniejszym z moich zaplanowanych projektów. Ten projekt to Photo Boxes, czyli paczki zdjęć do wykorzystania na blogu, stronie i w social mediach dla twórców internetowych. Jeśli działasz online – nieważne, czy zawodowo, czy prywatnie – z pewnością dostrzegasz, jak wielką rolę odgrywa w świecie Internetu obraz, fotografia. To, co szykuję, zaoszczędzi Ci pracy w prowadzeniu bloga, sklepu internetowego, serwisu czy czegokolwiek innego, co tworzysz.

Ostatnio na InstaStory powiedziałam Wam, że marzy mi się wypuszczenie Photo Boxów do sprzedaży już w czerwcu, jednak rozsądniej będzie, jeśli za termin przyjmę lipiec. Nie narzucam sobie jednak żadnej konkretnej daty, bo wiem, że może być różnie. Zależy mi jednak na tych produktach na tyle mocno, że zrobię wszystko, żeby już w te wakacje mogły lądować u Was na blogach i profilach.


Aktualizacja 18.08.2018

Bank zdjęć Moyemu już wystarował! Początkowo udostępniłam w nim pojedyncze fotografie. Photo Boxy pojawią się w sklepie już 1 września.

Bank zdjęć Moyemu już otwarty


EBOOK 100 POMYSŁÓW NA ZDJĘCIA I TREŚCI DO SOCIAL MEDIA

Z własnego doświadczenia wiem, że nawet obrzydliwie kreatywnej osobie może zabraknąć pomysłów. O sposobach radzenia sobie z kryzysem twórczym pisałam już dawno, TUTAJ, a teraz zamierzam zaserwować Wam niezłą porcję konkretów. Szkice już są, zdjęcia powstają, i niebawem przedstawię Wam obszerną listę pomysłów na zdjęcia do social media. Jakby tego było mało, przykłady będą w formie zdjęcie+tekst, więc nie będą jedynie inspiracjami wizualnymi. Będziecie mogli skorzystać z konkretnego pomysłu na post na Instagramie, Facebooku, Twitterze, innym medium społecznościowym. Będą także dobrą podstawą do rozwinięcia ich w dłuższe formy, na przykład posty blogowe.

Wstępnie będzie ich 100, ale kto wie, kto wie… możliwe, że lista się wydłuży.

Matka blogerka wraca do gry, czyli Moyemu w powiększonym składzie

BLOG OD SERCA

Bardzo brakuje mi pisania. Kolejna przerwa w prowadzeniu bloga utwierdziła mnie w przekonaniu, że bardzo chcę to robić. Przez większą część ciąży próbowałam stosować rady, zalecenia i zasady „prawdziwych blogerów”. Im bardziej myślałam o blogowaniu jako pracy, tym trudniej było mi pisać. Dlatego właśnie odpuszczam. Będę publikować jak najlepsze treści, skupiać się na jakości a nie ilości. Postaram się, aby teksty pojawiały się w miarę systematycznie, jednak nie narzucam sobie określonych terminów. Planuję pisać wtedy, kiedy tylko Syn mi pozwoli spędzić chwilę przy komputerze. Zmodyfikowałam nieco listę pomysłów na posty i wyszczególniłam te zagadnienia, które chciałabym opracować i omówić w najbliższych artykułach. Chcę, żeby blog stale się rozwijał, dzięki czemu i ja będę (a może na odwrót…). Ot, matka blogerka od serca blogująca!


Zobacz też: Jak zrobić dobrze blogerowi?


A jeśli potrzebna Ci matka blogerka do współpracy, koniecznie się odezwij! To przy komputerze teraz najlepiej mi się pracuje, bo przy pracy bez problemu mogę robić za bufet i poduszkę! Swoją drogą, pamiętasz ostatni wpis? Ten, w którym Kasia i Karolina opowiedziały o swoich momentach przełomowych. Kolejny post z serii 2xInspiracja już się tworzy! Lista tematów wydłuża się, a ja potrzebuję Twojej ciekawej opowieści.

W najbliższym czasie na blogu pojawi się:

  1. Idealne flatlay w fotografii produktowej – po co, dlaczego warto, jak i co fotografować z lotu ptaka,
  2. 20 pomysłów na zdjęcia i treści do social media, jako zapowiedź ebooka,
  3. Lista narzędzi, których używam w prowadzeniu bloga – od fizycznych po wirtualne, od tekstu po oprawę graficzną,
  4. Droga do obecnego Moyemu – i tym samym obecnej mnie,
  5. Opinia o Maxi Cosi Nova 4 – choć nie prowadzę bloga parentingowego, to jednak spora jego część pozostaje w tematyce szeroko rozumianego lifestyle’u; życie mi się nieco zmieniło, więc i tematy „dzieciowe” będą się tu pojawiały, a wiele osób o opinię mnie pytało.

To tylko kilka z najbliższych artykułów, bo w moim kalendarzu lista ta jest znacznie dłuższa. Ale wszystko w swoim czasie…

Matka blogerka wraca do gry, czyli Moyemu w powiększonym składzie

ZADBANE SOCIAL MEDIA

Pojawienie się Mikiego bardzo ograniczyło moją obecność w social mediach. Nie chcę jednak, żebyście o mnie zapomnieli! Na pierwszym miejscu stawiam newsletter #poMoyemu – zależy mi na dobrym kontakcie z Tobą a media społecznościowe, wiadomo, rządzą się swoimi prawami i nie zawsze pozwalają dotrzeć do odbiorców. Dołączając do subskrybentów, będziesz mieć okazję współtworzyć ze mną paczki zdjęć, bo Twoja opinia i późniejsze korzyści z ich użytkowania to mój priorytet. Jak tylko powstaną pierwsze pakiety, będzie można otrzymać je za darmo (tak, będąc na liście!).

Choć z Facebook’iem nigdy nie lubiłam się na tyle mocno, żeby często tam bywać, to ostatnio naszła mnie wielka ochota na zadbanie o fanpage Moyemu. Mam nadzieję, że uda mi się chęci przekuć w działanie, jednak w dalszym ciągu najwięcej jest mnie na Instagramie i to tam Was zapraszam. To tam matka blogerka będzie na bieżąco informować o postępach pracy nad projektami i nowych artykułach na blogu. Tam odsłaniam nieco kulisy swojej pracy (a tej zapowiada się coraz więcej) i trochę prywaty. Bo kto nie lubi podglądać innych? :)

 


Wszystkie plany oczywiście zostaną zweryfikowane przez Mikołaja. Jeśli jednak Mały Człowiek uzna, że warto dać mamie pracować, z pewnością dobrze wykorzystam okazję. Pierwsza podstawowa zasada – działać. Zaraz po niej, a właściwie tuż przed nią – działać, jak tylko się da, ile się da, kiedy się da.

No to do dzieła!

 

Weronika

 

promo-image