promo-image

Pierwsza fura to dla faceta ważna sprawa. Szczególnie, jeśli chodzi o własne cztery kółka noworodka. Przed zakupem dużo czytałam, oglądałam, porównywałam, a i tak niewiele z zebranych informacji wykorzystałam w sklepie. Decyzję podjęliśmy dość… spontanicznie. Wybór padł na wózek Maxi Cosi Nova 4. Czy dziś wybrałabym tak samo?

Wpis został zaktualizowany 13 września 2018 roku, po dłuższym czasie użytkowania wózka. 

W październiku, będąc w piątym miesiącu ciąży, zaczęłam przeszukiwać Internet, czytać opinie, oglądać zdjęcia i testy. Zrobiłam nawet śliczną tabelkę w moim BuJo, która miała mi pomóc w wyborze najlepszej opcji. Uwzględniłam w porównaniach cenę, wagę, rozmiary, wygląd, funkcjonalność, rodzaj i wielkość kół, dodatki i jeszcze kilka innych kryteriów. Zastanawiałam się nad czterema modelami i wcale nie było wśród nich wózka od Maxi Cosi.

Któregoś paskudnego, listopadowego popołudnia podjechaliśmy do Nibylandu – jednego z lubelskich sklepów – pooglądać wózki. Swoją drogą, właściciele sklepu są przemiłymi, serdecznymi ludźmi i świetnie znają się na rzeczy. Handlowcy też z nich nieźli, skradli moje rozrzutne serce… Tak czy inaczej, z oglądania zrobiło się wybieranie.

Piotrek wypatrzył Maxi Cosi Nova od razu po szybkim „dzień dobry” i zażyczył sobie prezentację fury. Za naszą prośbą pokazano nam wszystko, łącznie z pozornie nieznaczącymi detalami. Poznaliśmy wszystkie cechy wózka, zasady jego działania, specyfikację a także zobaczyliśmy instruktaż użytkowania w każdej możliwości i konfiguracji. Dodatkowo nauczyliśmy się, jak poprawnie przewozić dziecko w samochodzie. Nie śmiejcie się, ale nie wiedziałam, że rączka w foteliku wcale nie powstała z myślą o noszeniu, a o ewentualnym wypadku. Pozostawiona poprawnie, w pozycji pionowej, chroni dziecko przed uderzeniem w fotel. W sklepie spędziliśmy dobre dwie godziny, opuszczając go 60 minut po czasie standardowego zamknięcia. Musieli nas polubić ;)

Jeździmy dopiero trzy miesiące, ale przez ten czas zdążyłam zweryfikować słuszność naszego wyboru. Nie mieliśmy jeszcze możliwości przetestowania siedziska, dlatego wpis zostanie zaktualizowany w okolicach września, kiedy to będę mogła podzielić się opinią. 

/wybaczcie nieidealnie czyste koła, ale gdybym czekała na moment, w którym udałoby mi się wyczyścić wózek na tip top, opublikowałabym ten artykuł najwcześniej z okazji osiemnastki Mikiego/

Nasz wybór

  1. spacerówka Maxi Cosi Nova 4 – ten model występuje także w wersji 3-kołowej, jednak od początku wiedziałam, że wolę opcję z czterema kołami,
  2. gondola Oria,
  3. fotelik samochodowy Pebble Plus,

a to wszystko w kolorze Sparkling Grey. Z proponowanych nam dodatków odmówiłam kupna torby od Maxi Cosi. Nie podoba mi się kompletnie – przypomina mi torbę na narzędzia hydraulika. Postawiłam na zwykłą, czarną, z odpowiednią ilością przegródek. Nie kupowałam też parasolki proponowanej przez markę, w zamian za to wybierając osłonkę przeciwsłoneczną z filtrem UV, aczkolwiek uchwyt do parasolki otrzymuje się z automatu, dzięki czemu możecie znaleźć tańszą wersję innej firmy.

Użytkowanie i kilka spostrzeżeń

Mogłabym umieścić tę część na końcu artykułu, jednak wydaje mi się na tyle istotna, że zasługuje na zaszczytne miejsce na samym początku. Jest w sumie najważniejszym z opisów, bo to dla tego kawałka tekstu powstał cały wpis. Dane techniczne i wszelkie kwestie czysto informacyjne możecie przecież poznać nawet na stronie producenta. Znajdziecie ich małą część poniżej, w części Specyfikacji, jednak ważniejsze jest dla mnie, abyście poznali naszą subiektywną opinię o furce Mikiego.

   

Maxi Cosi Nova to połączenie wózka miejskiego i terenowego. Sprawdza się zarówno na polskich chodnikach, jak i dużych nierównościach (o ile jedno z drugim nie jest tożsame). Mimo, że jazda po piachu i śniegu zawsze jest dość problematyczna, Maxi Cosi Nova radzi sobie w takich warunkach całkiem nieźle. Przemieszczanie się po białym puchu wymaga użycia większej siły, aby utrzymać wózek na wybranym torze jazdy. Pomaga w tym bieżnik, który ogranicza ślizganie.

Wszyscy w kółko powtarzali mi i powtarzają nadal, że to za ciężki sprzęt, że znudzi mi się jego masywność, że i tak zapragnę przerzucić się na zwykłą parasolkę. Na chwilę obecną – mimo, że wózek faktycznie ma swoje wymiary i wagę – w dalszym ciągu stanowczo zaprzeczam takim stwierdzeniom. Podejrzewam, że tak zostanie, bo nie wyobrażam sobie wozić Mikiego w telepiącym się od byle kamyczka wózku. Zwyczajnie tego nie lubię. W przypadku tego wózka nie ma tego problemu, więc zostanę przy tej opcji, nawet kosztem większego wysiłku w użytkowaniu.

   

Mimo, że stworzony w miejskim stylu i powinien sprawdzać się w takim otoczeniu, nie każdy samochód pomieści go w swoim bagażniku. To dość logiczne – nie każde auto zostało stworzone z myślą o przewożeniu dzieci i ich pojazdów. Na pewno przy zakupie sprawdzicie, czy Wasz bagażnik jest wystarczająco duży.

Piotrek trochę żartem, a trochę serio zapewniał moją Mamę – kiedy kupowała samochód – że będzie mogła wozić Wnuka. No i w sumie miał rację – Wnuka może wozić… ale w miejscu docelowym zostaje jej tylko zarzucić Malucha na plecy, bo całkiem niemały bagażnik nie mieści stelaża. Nie wspominam już o schowaniu go razem z gondolą czy siedziskiem. Znalazłyśmy jednak na to rozwiązanie i wozimy furę Mikiego na siedzeniu (gdzie też opornie wchodzi), żeby nie bawić się za każdym razem w odkręcanie kółek, choć to dość proste. Z kolei do mojej Astry III – o dziwo – stelaż wchodzi bez problemu.

   

Mam wrażenie, że Maxi Cosi Nova powstała z myślą o ludziach niskich. Nie jest to dla mnie problemem, moje metr sześćdziesiąt osiem wzrostu trzyma także i mnie w tej grupie, ale mój P. – wyższy ode mnie o kilka(naście?) centymetrów – wygląda dość karykaturalnie na spacerach z Synem. Nie ma to dla mnie jednak znaczenia na co dzień, kwestia przyzwyczajenia. Niewielkiej wysokości wózka nie zauważą osoby, które z tego typu pojazdami wcześniej nie miały do czynienia – dla nich będzie to naturalne. Ja, prowadząc któryś wózek z kolei w swoim życiu, zauważam różnicę. Choć teraz to nie nasz wydaje mi się niski, a inne jakieś dziwnie wysokie…

   

Przy wyborze wózka zależało mi na możliwości jazdy po trudnym terenie i łatwości składania, a także lekkości. O ile pierwsze dwa kryteria Nova 4 spełnia idealnie, o tyle przez wzgląd na ostatnie powinnam ominąć wózek szerokim łukiem. Ale o tym przeczytasz pod nagłówkiem Stelaż.

   

Babcie będą narzekać, że się nie buja. Choć nasze dzielnie to znoszą, wiem, że niektórym osobom przeszkadza „sztywność” wózków. Jest to jednak zasługa zapewnionej przez projektanta stabilności czterokołowca, co dla mnie akurat jest bardzo dużym plusem. A jak trzeba (a czasem trzeba), to i tym uda się zatelepać.

   

Ogromną zaletą Maxi Cosi Nova 4 jest sposób wypinania elementów. Aby oddzielić siedzisko/gondolę/fotelik od stelażu, wystarczy wcisnąć szare przyciski po obu stronach wózka, po czym za pomocą uchwytów wyjąć dany element z mocowań. Wielkie ułatwienie, kiedy trzeba sobie z wózkiem radzić samemu, dodatkowo mając pod ręką Brzdąca do ogarnięcia.

→ Aktualizacja /09.2018/: System wpinania i wypinania elementów wózka już się psuje. Zacina nam się lewy przycisk. Nie dzieje się to za każdym razem. Zazwyczaj, jak na złość, kiedy musimy na szybko spakować wózek czy zamienić fotelik z siedziskiem. Ta kwestia akurat raczej nie pozostanie bez reklamacji. 

/należą się oklaski dla Piotra – to pierwszy post, do którego zrobił część zdjęć – z własnej, nieprzymuszonej woli!/

 


Zobacz też: Matka blogerka wraca do gry – najbliższe plany w Moyemu


 

Maxi Cosi Nova 4 – wózek nie dla każdego

Maxi Cosi Nova 4 - wózek nie dla każdego | Moyemu - blog kreatywny

Specyfikacja

  • Waga stelaża: 12,7 kg
  • Waga siedziska: 3,4 kg
  • Waga gondoli Oria: 4 kg
  • Wymiary gondoli: 79 cm / 30 cm / 17 cm
  • Wymiary stelaża z siedziskiem (najwyższy poziom ustawienia rączki):  105 cm / 93 cm / 64 cm

Wygląd

Ponoć to kobiety kupują oczami… Maxi Cosi Nova złapała Piotrka swoimi zgrabnymi kształtami i nienagannym wyglądem. Nie ukrywam, że mnie też urzekła. Wózek został zaprojektowany w nowoczesnym stylu. Na pewno różni się od innych, popularnych modeli, jakie najczęściej spotykam na ulicach i być może to też miało wpływ na nasz wybór.

Wybrany przez nas Sparkling grey dodaje mu elegancji. Marka oferuje szeroki wybór kolorystyczny, dzięki czemu każdy znajdzie coś dla siebie.

Stelaż

Na pierwszy rzut oka stelaż sprawia wrażenie masywnego i „ciężkiego”. To raczej kwestia delikatności i zgrabności gondoli i siedziska, choć sama podstawa także potęguje to odczucie.

Na początku wydawało mi się, że jest wykonany z bardzo dobrego jakościowo materiału. Niemiło się zaskoczyłam, kiedy po delikatnym spotkaniu ze ścianą (serio lekkim) pozostały na nim pamiątki w postaci rys. I tak sobie te pamiątki teraz zbieramy… Żeby na wózku nie powstały żadne skazy, trzeba by się z nim obchodzić bardzo ostrożnie, a nie o to chodzi – wiadomo. Ciężko z małym dzieckiem, a co dopiero mówić z tym większym – tłukącym zabawkami i ciekawskim każdego elementu – uważać na to, żeby wózek nie miał styczności z żadną inną materią. Zwykłe przewożenie, wymagające zapakowania go do bagażnika i wyjęcia z niego, jest bardzo dobrą okazją do zadarcia aluminium. Liczyłam na pewność, że Maxi Cosi Nova 4 jest odporna na delikatne stuknięcia, i się przeliczyłam.

Maxi Cosi Nova 4 - wózek nie dla każdego | Moyemu - blog kreatywny

Stelaż jest ciężki. Co prawda bicki ćwiczę codziennie, Miki dba o moją kondycję, ale tak czy siak można się upocić przy podnoszeniu wózka. Poćwicz w miarę możliwości i znajdź najwygodniejszą dla siebie metodę – osobiście zawsze łapię za bok: jedną ręką za odnogę tylnego koła, drugą za przedniego. W ten sposób dość odczuwalnie rozkładam sobie ciężar.

→ Aktualizacja /09.2018/: Stelaż zaczął zawodzić. Jakież było moje zdziwienie, kiedy zauważyłam, że lewa strona stelaża jest obniżona względem prawej o dobre kilka centymetrów! Udało się na szczęście zapanować nad sytuacją, sama nie wiem w sumie jak – chyba wyrównało się to podczas setnego składania – ale jeśli się takowa powtórzy, nie puszczę tego faktu bokiem. 

Koła i amortyzacja

Maxi Cosi Nova 4 - wiecznie pompowane, amortyzowane koła | Moyemu - blog kreatywnyPolecano nam wersję z trzema kółkami, jednak nie mogę się przekonać do tych wózków. Zwyczajnie bardziej podoba mi się wersja czterokołowa i sprawia wrażenie, jakby wózek był bardziej stabilny, choć z tego co wiem w rzeczywistości nie ma żadnej różnicy.

Wiecznie pompowane (bezobsługowe) koła wyposażone są w amortyzatory. Zapewniają dziecku wysoki komfort przewożenia, nawet na dużych nierównościach terenu. Piotrek nie miał okazji prowadzić zbyt wielu wózków w swoim życiu (tak, ten jest jego pierwszym) i w jego opinii nie ma tu żadnej amortyzacji. Może chłopina wymaga zbyt wiele. Tak czy inaczej – uspokajam: amortyzacja działa i to bardzo dobrze.

Koła bez problemu można zdjąć. Są bardzo odporne na przebicia i uszkodzenia. Po trzech miesiącach użytkowania nie mamy na nich żadnego śladu.

Przednie koła są mniejsze, skrętne, lecz z możliwością użycia blokady do jazdy prostej. Przydaje się to na różnych nierównych podłożach. Tylne z kolei dużo większe i szerzej rozstawione – mają zapewniać stabilność. Z początku zdziwiła mnie szerokość wózka, wyznaczona właśnie przez koła. Obawiałam się, czy wózek zmieści się w standardowych rozmiarów drzwi, czy będzie można swobodnie manewrować nim w mieszkaniu. Sprzedawca zapewnił nas jednak, że to jedynie złudzenie, spowodowane właśnie takim rozstawem tylnych kół – Maxi Cosi Nova szerokością nieznacznie różni się od innych wózków.

Siedzisko spacerowe

Choć jeszcze nie testowane przez Mikołaja, przez nas dokładnie skontrolowane już w momencie zakupu. To w nim dziecko będzie jeździło najdłużej, więc musi ono spełniać szereg ważnych kryteriów.

Maxi Cosi oferuje siedzisko kubełkowe, co jest częstą przyczyną wątpliwości rodziców lub nawet rezygnacji z danej spacerówki. My świadomie zdecydowaliśmy się na ten rodzaj. Zapewnia ono delikatne zaokrąglenie pleców malucha i bardziej fizjologiczną pozycję, a także ogranicza zsuwanie się siedzącego dziecka.

Siedzisko posiada regulację nachylenia, która zapewnia między innymi płaską pozycję leżącą do spania. Wyposażone zostało także w podnóżek – również z regulacją wysokości. Można je zamontować zarówno przodem jak i tyłem do prowadzącego.

Maxi Cosi Nova posiada specjalną wkładkę, dopasowującą się do ciała małego pasażera. Jest przyjemna w dotyku – myślę, że zapewni brzdącowi miękkość. Zwiększa także komfort jazdy mniejszych, drobnych dzieci. Obawiam się jedynie efektu jak w foteliku – gruby materiał nie pozwala na przepływ powietrza, oddech skóry i tym samym prowadzi do pocenia się i przegrzania dziecka. 

Wszystkie użyte elementy materiałowe można bez problemu odpiąć od wózka i wyczyścić. Bezpieczeństwo zapewniają dwupoziomowe, pięciopunktowe pasy, a pałąk chroni przed wypadnięciem z wózka (wypinany w łatwy sposób).

Budka siedziska jest mistrzostwem. Nie dość, że sama w sobie jest obszerna, to posiada jeszcze dodatkową, powiększającą ją część, którą można znaleźć rozpinając zamek błyskawiczny. Dzięki temu dziecko jest osłonięte od słońca nawet w pozycji leżącej. Nie jest jednak wystarczająco odporna na opady (a już na pewno nie wodoodporna), więc przy gorszej pogodzie trzeba skorzystać z dołączonej folii przeciwdeszczowej.

→ Aktualizacja /09.2018/: Wkładka użyta w siedzisku jest idealna pod względem stabilizacji pozycji dziecka, jednak wykonanie ze sztucznego materiału sprawia, że w wózku jest gorąco i maluch się grzeje i poci. Nie wiem, czy jest wózek, który bez akcesoriów dodatkowych oferuje wkładkę z lepszego materiału, ale żałuję, że nie ma w tym przypadku innej opcji. 

Jeśli chodzi o spanie, a tego się obawiałam – juz się nie obawiam. Mikołaj rzadko kiedy śpi gdzieś indziej niż na rękach :D A mówiąc całkiem szczerze, uciął już kilka(naście) drzemek w siedzisku Maxi Cosi i było mu chyba dość wygodnie, bo nawet trochę pospał. 

Gondola Oria

Długa na 79 i szeroka na około 30 centymentrów gondola jest przestronna i komfortowa. Dołączony do niej ergonomiczny materac zapewnia dziecku wygodę i spokojny sen.

Buda wystarcza, aby w większości przypadków zasłonić dziecko przed wiatrem, opadami czy słońcem, a w pozostałych mamy do dyspozycji dodatkową pomoc w postaci doczepianego na napy, siateczkowego daszka Z akcesoriów w standardowym komplecie jest także folia ochronna przed deszczem i moskitiera. Obie bardzo łatwo zakłada się na gondolę, a dopasowują się do niej idealnie. Budka gondoli chodzi lekko i cicho – jedyne, co można usłyszeć to kliknięcia przy otwieraniu.

Maxi Cosi Nova 4. Gondola Oria | Moyemu - blog kreatywny

Aby zapewnić dziecku dodatkowy przepływ powietrza, wystarczy podnieść materiał na budce, odsłaniając tym samym moskitierę. W dalszym ciągu blokujemy wtedy mocniejsze podmuchy wiatru. Dodatkową, porządną ochronę stanowi przykrycie wierzchnie, przypinane zamkiem błyskawicznym i zaczepami przy budzie (zastosowane rozwiązanie jest bardzo wygodne – zimą nie musiałam nawet zdejmować rękawiczek). Ratuje nas zawsze przed wiatrem, którego Mikołaj nie toleruje. Z tą zasłoną w środku jest jednak bardzo gorąco, w upały wręcz jak w puszce. Trzeba uważać, żeby nie przegrzać dziecka.

Aby wypiąć gondolę, wystarczy kliknąć w szare przyciski po obu stronach wózka i podnieść ją przy użyciu uchwytu w budzie. Może być montowana w obu kierunkach, jednak osobiście wolę widzieć Mikiego. Zalecenia także mówią, że nie powinno się korzystać z opcji montażu tyłem w przypadku najmłodszych użytkowników. Gondolę można złożyć dwoma szybkimi ruchami praktycznie na płasko, co znacznie ułatwia przewożenie jej w samochodzie.

Grube ścianki gondoli zapewniają dziecku ciepło w chłodne dni, jednak równocześnie „podgrzewają atmosferę” wewnątrz latem. Całą tapicerkę można łatwo odpiąć w celu wyczyszczenia.

Składanie i rozkładanie

Maxi Cosi Nova nazywana jest też wózkiem, który sam się składa. Umówmy się, samo to się nic nie robi, jednak rzeczywiście – potrzebuje on jedynie niewielkiej ingerencji w cały proces.

Żeby złożyć wózek, wystarczy nacisnąć przycisk znajdujący się na środku dolnej części stelaża. Najpierw jednak konieczne jest podniesienie blokady przycisku, która jest dużym plusem, jeśli chodzi o bezpieczeństwo użytkowania. Nie musimy się bowiem martwić o przypadkowe złożenie.

Aby rozłożyć wózek, trzeba zwolnić blokadę, znajdującą się z prawej strony i przy pomocy rączki podnieść ramę do góry, aż do kliknięcia rączki. Zdarza się, że – pomimo złożenia – wózek nadal jest zbyt duży do zapakowania do bagażnika. Możemy wtedy – przy pomocy przycisku na środku, nad pedałem składania – zmniejszyć jego szerokość, składając koła do środka.

Ogromną zaletą jest możliwość złożenia wózka z przypiętym do niego siedziskiem. Ułatwia to podróżowanie w duecie z Brzdącem, bez pomocy osoby trzeciej – zapakowanie wózka do samochodu zajmuje dużo mniej czasu, niż w przypadku konieczności wypinania elementu.

Fotelik Pebble Plus i jego montażMaxi Cosi Nova 4. Fotelik Pebble Plus | Moyemu - blog kreatywny

Maxi Cosi Nova, w zestawie z fotelikiem z grupy 0+ oferowanym przez markę, tworzy funkcjonalny system podróżny. Maxi Cosi Pebble Plus to najlepszy spośród fotelików niemowlęcych w ofercie marki. Wykonany jest z materiału pochłaniającego siłę uderzenia. Został stworzony w oparciu o system chroniący przed zderzeniem bocznym. Z myślą o noworodkach dołączona jest wkładka baby-hugg, dzięki której główka Maluszka jest lepiej podtrzymywana. Fotelik uzupełniony jest w materiałowy „daszek”, sięgający do uchwytu i mocowany przy pomocy gumowych zaczepów.

To, co jest nam dodatkowo potrzebne do umieszczenia fotelika na stelażu, to specjalne adaptery, dołączane przy zakupie. W tym miejscu wtrącam spostrzeżenie Piotra – fotelik wpina się do wózka wyjątkowo ciężko. Potrzebna jest pomoc sprawnych paluchów, aby adaptery odpowiednio wpasowały się w przeznaczone dla nich miejsce. Być może jest to jedynie niewielka wada naszego egzemplarza, jednak wspominam, jak o wszystkich szczegółach. Sam montaż przebiega identycznie jak w przypadku gondoli. Może być montowany w samochodzie przy użyciu bazy ISOFIX (do tej pory nie wiem, dlaczego jej nie kupiliśmy), lub za pomocą pasów bezpieczeństwa.

Rączka, hamulec, kosz

Rączka to taka wisienka na torcie. Dzięki niej poziom elegancji wózka wzrasta o 200%. A tak na poważnie: ważniejszy od roli ozdoby jest jej wpływ na użytkowanie wózka. Dwa przyciski po obu jej stronach umożliwiają trzystopniową (lekką i sprawną) regulację wysokości. Sama rączka – zaokrąglona, obita brązową ekoskórą – pozwala na wygodne prowadzenie wózka.

Kosz w Maxi Cosi Nova to jakaś pomyłka, bo nie ma tu co owijać w bawełnę. Może i z dużą podstawą, jednak tak płytki, że ciężko w ogóle cokolwiek w nim przewozić. Zawsze jest miejscem na wodę, sweter, coś do przykrycia na wszelki wypadek i jakąś zabawkę. Więcej raczej nie staram się tam upychać.

Co więcej, o ile z jego pojemnością można sobie jako tako poradzić, odpowiednio układając rzeczy i przytrzymując je za pomocą dostępnych w nim gumek, o tyle niezwykle ciężko się do niego dostać. Jest to do zniesienia, kiedy zamontowane jest siedzisko. W przypadku gondoli użytkowanie koszyka jest możliwe, aczkolwiek bardzo nieporęczne i denerwujące. Na pewno nie projektował go rodzic, który od czasu do czasu, podczas spaceru, zachodzi po nawet małe zakupy.

Hamulec jest bardzo dobrze oznaczony, choć używanie go jest intuicyjne w jedną stronę. Po wciśnięciu czerwonego pedała z prawej strony wózka i zablokowaniu kół, musiałam chwilę pogłówkować, jak należy zwolnić hamulec. Nie działa to tak, jak w przypadku większości wózków. Po drugiej stronie znajduje się identyczny pedał, oznaczony na biało. To on pozwala odblokować koła. Niemniej jednak wózek posłusznie staje w miejscu, a zastosowane rozwiązanie działa jak dodatkowa funkcja ostrożności (nie wspominając o uniknięciu brudzenia butów, przez podnoszenie tego samego pedału jak w innych modelach).

 

Czy jestem zadowolona z Maxi Cosi Nova 4? Jestem. Gdybym nie była, zmieniłabym wózek już dawno.

Czy wybrałabym tak samo ponownie? Nie. Gdybym teraz miała możliwość ponownego wyboru wózka, wybrałabym coś innego. Nie dlatego, że żałuję wyboru – jak sami widzicie – więcej jest u nas za niż przeciw. Jestem świadoma, że nie da się na raz zadowolić wszystkich i to, co u jednych się sprawdza, u innych zawodzi, a jedna rzecz, która zyskuje pochwałę, prowadzi do kolejnej – niekorzystnej. Decydowałabym się na inny wózek raczej z mojej miłości do eksperymentowania. I nie wykluczam, że wypróbuję w niedalekiej przyszłości jakąś inną opcję. Jednak, jak by nie patrzeć, marka wykonała niezłą robotę i fajnie mi się użytkuje ich produkt.

Komu polecam Maxi Cosi Nova 4? Osobom, dla których ważny jest wygląd. No nie ukrywajmy, mogliśmy znaleźć wózek w niższej cenie, możliwe, że lepszy. Jestem jednak taką osobą, która przeżywa momenty pod tytułem „o, to jest na tyle ładne, na tyle mnie chwyta za serce i oko, że musi być moje i tyle”. Wózek bez wątpienia sprawdzi się w towarzystwie nierównych terenów i pojemnego bagażnika. Jest to dość uniwersalne rozwiązanie, jednak bliżej mu do terenówki. Jeśli zależy Ci na stuprocentowo miejskim wózku – lekkim, niedużym – wybierz coś innego. 


 


↓ ↓ ↓

UDOSTĘPNIJ ARTYKUŁ, ABY WIĘCEJ OSÓB MOGŁO POZNAĆ NASZĄ OPINIĘ 

promo-image